Aronia obrodziła, a o dziwo szpaki jej jeszcze nie dostrzegły. Ani drozdy, ani kosy…..
A w następnym zbiorze nie będę się bać 🙂 i użyję tej maszynki. Działa. Serio! Serio!
Mam trzy różne modele ale ten jest debeściak.
Dla jednej osoby zrobić śniadanie to nie jest takie, ot. Z reguły nasi Goście narzekają, że podajemy ZA DUŻO. Ale jak tu się ograniczać, jak chce się podać i to, i to, i jeszcze to….. Zawsze dodajemy coś na ciepło. O naleśnikach już coś było w poprzednim poście. Czasem jest to jajecznica na kurkach. W końcu to czas na kurki
Zwierzaki od malusieńkich (na przykład padalce, ropuchy, żaby, ważki i traszki) do dużachnych, jak borsuk (!) i lis, są wkoło nas. Tuż, tuż. Wystarczyło zaniedbać podkop zrobiony przez zaprzyjaźnioną suczkę i przejście gotowe. Był borsuk. Zrobił swoją “latrynę” (ciekawe toto jest), co oznacza, że norę ma gdzieś w niedalekiej odległości od naszego ogrodzenia. Był lis i zaznaczył obecność kupą zrobioną na kamieniu. Uffff. Ale to już niedługo-jutro przejście się zamknie, jak “ostatnie wrota”.
Zima nam nie poskąpiła uroku. Najpierw dała znać pod koniec listopada, potem w połowie grudnia. No i w styczniu. Dała się też we znaki. Bo duże opady mokrego śniegu są jednoznaczne z awariami sieci energetycznej=brak energii elektrycznej od kilku godzin do!! kilku dni. Mokry śnieg to także katastrofalne zjawisko dla drzew. I tych w lesie, i tych w naszym pobliżu. Połamane konary, wierzchołki sosen. Wejście do lasu może być nadal niebezpieczne ze względu na wiszące niepewnie “połamańce”.


